Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wojna i zbrodnia

W czasie wojny milczą muzy – mawiali starożytni Rzymianie. Czy tylko one? Co z całą plejadą bóstw? Czy na przykład Temida, zajmująca się sprawiedliwością, również milczy w czasach tak pełnych śmierci? Czy warto – w obliczu śmierci dziesiątków tysięcy w stolicy Polski zajmować się śmiercią jednej osoby? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Bartłomiej Rychter w swej ostatniej książce, zatytułowanej Ostatni dzień lipca. Osadzenie akcji powieści w realiach Powstania Warszawskiego to nie jedyny zaskakujący pomysł autora. Równolegle prowadzone dochodzenia przez Polaka i Niemca w sprawie różnych śmierci, których nic nie łączy jest kolejnym przykładem. Przez całą powieść czytelnik czeka na spotkanie tych dwóch detektywów – amatorów, prowadzących swoje śledztwa z wewnętrznego poczucia sprawiedliwości oddanej umarłym. Rzadka to rzecz w polskiej literaturze kryminalnej, tym bardziej godna odnotowania. Równie fascynujące są elementy składające się na odtworzenie klimatu walk w Warszaw...
Najnowsze posty

Zbrodnia według schematu

Proza kobieca różni się od męskiej, to stwierdzenie właściwie mocno ocierające się o banał. W przypadku kryminału autorstwa Katarzyny Rygiel powyższy osąd ma jednak solidne podstawy. Intryga kryminalna to jeden z elementów, drugim jest wewnętrzne życie bohaterów pokazujące, że to, co ukryte, powoduje nami równie silnie jak to, co na powierzchni. I to jest główna zaleta tej książki. Niestety, także właściwie jedyna. Historia opowiedziana w Śmiertelnym zleceniu nie jest zbyt skomplikowana. Samotna pani archeolog na urlopie w Biskupinie zostaje wplątana w historię kryminalną, w którą zamieszani są były mąż, dawny znajomy i nieobojętny sercu policjant. Sprawa produkcji replik starożytnej biżuterii zatacza coraz większe kręgi, a kolejne zabójstwa potwierdzają, że za wszystkim są ukryte wielkie pieniądze. Kto okaże się zwycięzcą w tej rozgrywce? Powyższe krótkie streszczenie mówi właściwie wszystko to, czego potrzebujemy wiedzieć o książce. Każdy, kto czytywał Nienackiego, wie...

Pierwiastki człowieka

O książkach Primo Leviego pisałem już wcześniej . Zrobiły na mnie takie wrażenie, że nie mogłem nie sięgnąć po kolejną. I nie zawiodłem się. Po raz kolejny dane mi było przeżyć coś, co pozostało na długo w mojej pamięci. Na tyle długo i mocno, by zdecydować o napisaniu o tym. To – od strony formalnej przynajmniej – zbiór opowiadań. Zbiór nietypowy jednak, bo swoim układem opisujący konkretną historię. Historię życia autora. Mimo tego, że nie tylko z autobiograficznych wątków się składa. Co więcej, wszystkie opowiadania mają tytuły zaczerpnięte od nazw pierwiastków chemicznych. Ten fakt mniej będzie dziwił, gdy przypomnimy sobie, że autor był z wykształcenia chemikiem właśnie. Levi wziął tytuły swoich historii od nazw pierwiastków nie bez szczególnej przyczyny. Jego zabieg ma sens większy, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. W codziennym życiu zapominamy o tym, że jesteśmy – między innymi – zbiorem, który mógłby zapełnić większą część tablicy Mendelejewa. Właściwości...

Marek Harny, Pismak

Przebywający w Paryżu polski dziennikarz na wieść o śmierci dawnej ukochanej postanawia rozwikłać tajemnicę jej śmierci. Wyrusza zatem do Krakowa, by tam szukać śladów. Podróż do Polski po latach emigracji wyzwoli masę wspomnień, które nie będą zbyt pomocne w wyjaśnianiu przyczyn śmierci kobiety. Szybko się okaże, że każda kolejna odpowiedź przynosi za sobą dwa lub trzy nowe pytania. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, fakty ze wspomnieniami, podejrzenia z prawdą. Wszystko to razem tworzy ciekawą, wielowątkową opowieść, która zajmuje czytelnika i nie pozwala odłożyć książki zbyt szybko. Historia opisana w powieści jest prosta i skomplikowana zarazem. Prosta, bo porusza tematy znane niemal każdemu choć trochę zainteresowanemu polskim życiem publicznym i skomplikowana, bo intryga nie jest oczywista i ma dużo nieoczekiwanych zwrotów akcji. Czytelnik do samego końca nie jest pewny rozwoju sytuacji. A to najważniejsze w tego typu literaturze. Książka należy do tych nielicznych...

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiego detektywa

W zalewie anglosaskich i skandynawskich kryminałów wydawnictwo Noir sur Blanc od lat stawia na pewną oryginalność. Włoskie powieści Donny Leon czy Andrei Camillerego zyskały w ciągu lat nieco popularności. Od jakiegoś czasu mamy też do dyspozycji coś innego. Hiszpańskiego detektywa. W dodatku działającego w stylu i czasach znanego Sherlocka Holmesa. Brzmi interesująco? To dobrze, bo jest naprawdę interesujące. Victor Ros to inspektor policji w Madrycie w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W tym kostiumie klasycznego kryminału autro Jeronimo Tristante odnajduje się świetnie. Umiejętnie łączy wszystkie elementy tak, by tworzyły spójną całość. Ten zamysł widać na każdym kroku, w każdej książce cyklu. Zresztą, czyż zamiar stworzenia cyklu nie jest najlepszym dowodem przemyślenia całości? Każda książka opisuje tak naprawdę dwie sprawy, choć połączone ze sobą w sposób misterny i skomplikowany. Nie ma sensu szczegółowe opisywanie poszczególnych fabuł, bo – nomen omen – zabije to całą p...

Spotkania ze śmiercią

Andrzej Stasiuk, Grochów Życie zaczyna się po pięćdziesiątce, głosi popularne powiedzonko. Na pewno wiek ten otwiera pewną perspektywę, niedostępną wcześniejszym okresom życia. Nie ma tu już miejsca na młodzieńczą buńczuczność, brak też goryczy rozczarowania swoim miejscem na świecie właściwym wiekowi średniemu. Jest za to powolne godzenie się z własną śmiertelnością, coraz częstsze spoglądanie wstecz. I właśnie o tym pisze Andrzej Stasiuk w swym zbiorze opowiadań zatytułowanym Grochów. Cztery opowieści pisarza, składające się na tę niewielką rozmiarami książeczkę, zabiorą nas w podróż przez doświadczenia śmierci i upływu czasu, których doświadczamy wszyscy. I w tym tkwi pewna moc tych historii. Kiedy patrzymy na przebieg życia ludzkiego pod kątem doświadczania śmierci, możemy dostrzec wyraźne etapy, wspólne naszemu rodzajowi. Pierwsze spotkania z umarłymi to dla większości śmierć któregoś z dziadków lub babć. Nie rozumiemy jeszcze wiele, nie przeraża nas własna śmiertelność...

Pisarz, który ukradł zbrodnię

Michał Witkowski, Drwal Michał Witkowski, jak zapowiadał to wszem i wobec w każdym dostępnym sobie medium, zapragnął stworzyć kryminał. Literaturę, jak sam niejednokrotnie podkreślał, lekką, łatwą i przyjemną – jednym słowem dla wszystkich. W efekcie otrzymaliśmy opasłą księgę zatytułowaną Drwal , która miała być ucieleśnieniem owego zniżenia się do czytelniczego ludu. Czy jednak zamierzenie autora nie przerosło cokolwiek jego osoby? I czy naprawdę dostaliśmy świetny kryminał, którego lektura będzie wspaniałą rozrywką w długie zimowe wieczory? Początek książki jest naprawdę dobry. Pisarz, znany i rozpoznawany tu i ówdzie, w miejscach często nieoczekiwanych, zmierza do odludnego domku gdzieś w pobliżu Międzyzdrojów, by tam napisać dzieło, mające mu przynieść sławę i pieniądze. Niekoniecznie zresztą w tej kolejności. Wybiera odludzie i wybrzeże w zimie, dla lepszej koncentracji pisarskiej weny. Liczy również na to, że temat powieści objawi mu się już w trakcie pisania. Zamieszk...