Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2013

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiego detektywa

W zalewie anglosaskich i skandynawskich kryminałów wydawnictwo Noir sur Blanc od lat stawia na pewną oryginalność. Włoskie powieści Donny Leon czy Andrei Camillerego zyskały w ciągu lat nieco popularności. Od jakiegoś czasu mamy też do dyspozycji coś innego. Hiszpańskiego detektywa. W dodatku działającego w stylu i czasach znanego Sherlocka Holmesa. Brzmi interesująco? To dobrze, bo jest naprawdę interesujące. Victor Ros to inspektor policji w Madrycie w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W tym kostiumie klasycznego kryminału autro Jeronimo Tristante odnajduje się świetnie. Umiejętnie łączy wszystkie elementy tak, by tworzyły spójną całość. Ten zamysł widać na każdym kroku, w każdej książce cyklu. Zresztą, czyż zamiar stworzenia cyklu nie jest najlepszym dowodem przemyślenia całości? Każda książka opisuje tak naprawdę dwie sprawy, choć połączone ze sobą w sposób misterny i skomplikowany. Nie ma sensu szczegółowe opisywanie poszczególnych fabuł, bo – nomen omen – zabije to całą p...

Spotkania ze śmiercią

Andrzej Stasiuk, Grochów Życie zaczyna się po pięćdziesiątce, głosi popularne powiedzonko. Na pewno wiek ten otwiera pewną perspektywę, niedostępną wcześniejszym okresom życia. Nie ma tu już miejsca na młodzieńczą buńczuczność, brak też goryczy rozczarowania swoim miejscem na świecie właściwym wiekowi średniemu. Jest za to powolne godzenie się z własną śmiertelnością, coraz częstsze spoglądanie wstecz. I właśnie o tym pisze Andrzej Stasiuk w swym zbiorze opowiadań zatytułowanym Grochów. Cztery opowieści pisarza, składające się na tę niewielką rozmiarami książeczkę, zabiorą nas w podróż przez doświadczenia śmierci i upływu czasu, których doświadczamy wszyscy. I w tym tkwi pewna moc tych historii. Kiedy patrzymy na przebieg życia ludzkiego pod kątem doświadczania śmierci, możemy dostrzec wyraźne etapy, wspólne naszemu rodzajowi. Pierwsze spotkania z umarłymi to dla większości śmierć któregoś z dziadków lub babć. Nie rozumiemy jeszcze wiele, nie przeraża nas własna śmiertelność...

Pisarz, który ukradł zbrodnię

Michał Witkowski, Drwal Michał Witkowski, jak zapowiadał to wszem i wobec w każdym dostępnym sobie medium, zapragnął stworzyć kryminał. Literaturę, jak sam niejednokrotnie podkreślał, lekką, łatwą i przyjemną – jednym słowem dla wszystkich. W efekcie otrzymaliśmy opasłą księgę zatytułowaną Drwal , która miała być ucieleśnieniem owego zniżenia się do czytelniczego ludu. Czy jednak zamierzenie autora nie przerosło cokolwiek jego osoby? I czy naprawdę dostaliśmy świetny kryminał, którego lektura będzie wspaniałą rozrywką w długie zimowe wieczory? Początek książki jest naprawdę dobry. Pisarz, znany i rozpoznawany tu i ówdzie, w miejscach często nieoczekiwanych, zmierza do odludnego domku gdzieś w pobliżu Międzyzdrojów, by tam napisać dzieło, mające mu przynieść sławę i pieniądze. Niekoniecznie zresztą w tej kolejności. Wybiera odludzie i wybrzeże w zimie, dla lepszej koncentracji pisarskiej weny. Liczy również na to, że temat powieści objawi mu się już w trakcie pisania. Zamieszk...

Świat poznajemy słowami

Piotr Sommer, Dni i noce Poetą się bywa czy poetą się jest? Czy można w ogóle odpowiedzieć na tak postawione pytanie? Piotr Sommer w swoim pochodzącym z 2009 roku tomie zatytułowanym Dni i noce w sposób dość nieoczywisty udziela odpowiedzi. Za temat bierze sobie przemijanie i własny do niego stosunek. Jest artystą, więc poszukuje najlepszych form wyrazu. Niczego nie jest pewien i wielu rzeczy nie mówi wprost. Nie wszystkim na pewno jego sposób potraktowania tematu przypadnie do gustu. Być może jednak właśnie w tej swoistej rozterce tkwi siła tego zbioru wierszy. Poezja to bardzo osobisty sposób wyrażenia tego, o czym myśli chyba każdy z nas. Przemijanie czasu, nieudolne próby jego zatrzymania czynią nas szczególnie podatnymi na spotkania z innymi, którzy mijające chwile próbują zaklinać w zdania. Z różnym oczywiście skutkiem podobnych przedsięwzięć mamy do czynienia. Sommer próbuje przedstawić nam chwile w sposób na pozór nieupiększony, niemal poetyczności pozbawiony...

Wejście w smugę cienia

Marcin Świetlicki, Czynny do odwołania Czterdzieste urodziny zwykło uważać się za moment przełomowy w życiu każdego człowieka. Kiedy ta chwila zbiega się z końcem wieku, będącego jednocześnie końcem tysiąclecia, jej przeżywanie musi być jeszcze bardziej dojmujące. Dla każdego, kto chce poznać poetycki – a zatem subiektywny przecież – głos w tej skomplikowanej kwestii, tomik Czynny do odwołania Marcina Świetlickiego będzie przewodnikiem doskonałym. Najważniejszą oznaką owego przesilenia wydaje się być wiersz otwierający zbiór – Baczność! Już jego początkowe strofy ustawiają optykę odbiorcy na tym momencie przełomu: Skończyło się dzieciństwo. Baczność – mówi Pani./ Skończyło się! - od teraz będziemy chadzali/ czwórkami. Lub parami. Już się nie schowamy. Tematów jest w tym otwarciu poruszonych kilka, wydaje się jednak, że można je pogrupować w trzy zasadnicze zbiory, wokół których będą też krążyć inne wiersze pomieszczone w tym tomie. A zatem po pierwsze – zmiana świata, kt...