W czasie
wojny milczą muzy – mawiali starożytni Rzymianie. Czy tylko one?
Co z całą plejadą bóstw? Czy na przykład Temida, zajmująca się
sprawiedliwością, również milczy w czasach tak pełnych śmierci?
Czy warto – w obliczu śmierci dziesiątków tysięcy w stolicy
Polski zajmować się śmiercią jednej osoby? Na te pytania próbuje
odpowiedzieć Bartłomiej Rychter w swej ostatniej książce,
zatytułowanej Ostatni dzień lipca.
Osadzenie
akcji powieści w realiach Powstania Warszawskiego to nie jedyny
zaskakujący pomysł autora. Równolegle prowadzone dochodzenia przez
Polaka i Niemca w sprawie różnych śmierci, których nic nie łączy
jest kolejnym przykładem. Przez całą powieść czytelnik czeka na
spotkanie tych dwóch detektywów – amatorów, prowadzących swoje
śledztwa z wewnętrznego poczucia sprawiedliwości oddanej umarłym.
Rzadka to rzecz w polskiej literaturze kryminalnej, tym bardziej
godna odnotowania.
Równie
fascynujące są elementy składające się na odtworzenie klimatu
walk w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Rychter nie tylko
odrobił swoją pracę domową bardzo dobrze. Faktografia, jeśli
komuś przyjdzie do głowy sprawdzać, zgadza się w najdrobniejszych
szczegółach. Na tych faktach jednak rozciągnięta jest opowieść,
która czyni Ostatni dzień lipca naprawdę dobrą książką
także i dla tych, którzy nad kryminalne zagadki preferują czytanie
wojennych zmagań. Autor maluje bowiem bardzo przekonywający
czytelnika obraz atmosfery powstańczej stolicy, a jego wynik
zaskakuje bardzo pozytywnie. To się po prostu świetnie czyta.
Można też zobaczyć filmy o tym, co działo sie w ówczesnym Breslau, na przykład na kanale https://www.youtube.com/watch?v=niTN40nWmSs lub poczytać na stronie o Leśnicy
Można też zobaczyć filmy o tym, co działo sie w ówczesnym Breslau, na przykład na kanale https://www.youtube.com/watch?v=niTN40nWmSs lub poczytać na stronie o Leśnicy

Komentarze
Prześlij komentarz