Przejdź do głównej zawartości

Marek Harny, Pismak


Przebywający w Paryżu polski dziennikarz na wieść o śmierci dawnej ukochanej postanawia rozwikłać tajemnicę jej śmierci. Wyrusza zatem do Krakowa, by tam szukać śladów. Podróż do Polski po latach emigracji wyzwoli masę wspomnień, które nie będą zbyt pomocne w wyjaśnianiu przyczyn śmierci kobiety. Szybko się okaże, że każda kolejna odpowiedź przynosi za sobą dwa lub trzy nowe pytania. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, fakty ze wspomnieniami, podejrzenia z prawdą. Wszystko to razem tworzy ciekawą, wielowątkową opowieść, która zajmuje czytelnika i nie pozwala odłożyć książki zbyt szybko.
Historia opisana w powieści jest prosta i skomplikowana zarazem. Prosta, bo porusza tematy znane niemal każdemu choć trochę zainteresowanemu polskim życiem publicznym i skomplikowana, bo intryga nie jest oczywista i ma dużo nieoczekiwanych zwrotów akcji. Czytelnik do samego końca nie jest pewny rozwoju sytuacji. A to najważniejsze w tego typu literaturze.

Książka należy do tych nielicznych, od których naprawdę nie można się oderwać. Sposób, w jaki Harny pisze – krótkie, treściwe zdania i zwięzłe opisy, sprawia, że historia toczy się w szybkim tempie, nie zwalniając ani na chwilę. Trudno tutaj o dłużyzny, niepotrzebne zwolnienia tempa. Jako doświadczony dziennikarz autor potrafi operować słowem w sposób, który nie pozwala czytelnikowi uwolnić się od niemalże hipnotycznego wpływu. Dawno już nie zdarzyło mi się czytać tak swobodnie i lekko napisanej książki, która jednocześnie zwycięsko opiera się banałowi, tak częstemu na polu sensacji.

Harny pokazuje i sposoby przejmowania władzy w Polsce i powstały w wyniku ich zastosowania system, który istnieje sobie spokojnie obok codziennego życia zwykłych ludzi. Bezlitośnie przedstawia dziennikarzy, polityków i gangsterów, nie patrząc ani nie oceniając nikogo. Przedstawiona w książce historia może prowokować do prób odczytania „prawdziwych” osób czy wydarzeń. Autor dużo sugeruje, ale niczego nie mówi wprost. Nie czyni tak wyraźnych aluzji, jak robią to w swojej prozie Ziemkiewicz czy Wildstein, bo też nie o to tak naprawdę tu chodzi. Książka jest przede wszystkim rozrywką, nie rozrachunkiem z polską rzeczywistością, w której rządzi wszechobecny układ, ukryty pod powierzchnią przed wzrokiem zwyczajnych obywateli.  

Zainteresowanym zaś historią Leśnicy i okolicy polecam swoje teksty w innych miejscach.
 
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Marta Dzido "Ślad po mamie"

Świetna, dobrze napisana i dość kontrowersyjna książka, będąca według samej autorki, "aborcyjnym coming ałtem". Moim zdaniem takiej książki próżno nadal szukać wśród polskiej prozy, choć historii podobnych przypuszczalnie jest dużo, dużo więcej, i to nie tylko wśród nastolatek chcących urządzić sobie życie lub choćby po prostu skończyć szkołę. Tak,  taka to smutna prawda o aborcji, która jest kolejną tajemnicą poliszynela w naszym i nie tylko zresztą naszym, kraju. Ja jednak chciałbym wrócić jednak do pisania o książce, która wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie i sam nie wiem jak to się stało, że tak długo czekałem na zapoznanie się z nią, choć przecież kilka lat temu zachwyciłem się debiutem. "Małż", debiutancka książka Marty Dzido, była jednak raczej ironiczną satyrą, skrywającą dramat młodej kobiety szukającej bez większego powodzenia pracy w stolicy. Język powieści, sposób opowiadania jesst jednak w obu przypadkach ten sam i tak samo świetnie się czyta obie ...

Świat poznajemy słowami

Piotr Sommer, Dni i noce Poetą się bywa czy poetą się jest? Czy można w ogóle odpowiedzieć na tak postawione pytanie? Piotr Sommer w swoim pochodzącym z 2009 roku tomie zatytułowanym Dni i noce w sposób dość nieoczywisty udziela odpowiedzi. Za temat bierze sobie przemijanie i własny do niego stosunek. Jest artystą, więc poszukuje najlepszych form wyrazu. Niczego nie jest pewien i wielu rzeczy nie mówi wprost. Nie wszystkim na pewno jego sposób potraktowania tematu przypadnie do gustu. Być może jednak właśnie w tej swoistej rozterce tkwi siła tego zbioru wierszy. Poezja to bardzo osobisty sposób wyrażenia tego, o czym myśli chyba każdy z nas. Przemijanie czasu, nieudolne próby jego zatrzymania czynią nas szczególnie podatnymi na spotkania z innymi, którzy mijające chwile próbują zaklinać w zdania. Z różnym oczywiście skutkiem podobnych przedsięwzięć mamy do czynienia. Sommer próbuje przedstawić nam chwile w sposób na pozór nieupiększony, niemal poetyczności pozbawiony...

Primo Levi "Pogrążeni i ocaleni"

Od wielu już lat staram się w każdą niedzielę i/lub święta wstawać rano, gdzieś tak o szóstej i, korzystając z niemal absolutnej ciszy, przeczytać jakąś naprawdę dobrą książkę. Dziś rano na pewno się udało. Przeczytałem coś, co nie tylko sprawiło mi ogromną przyjemność, ale i skłoniło do rozmyślań. Poczułem się naprawdę przyjemnie, jak niegdyś, dawno temu. Nadal pamiętam wrażenie, jakie wywarła na mnie lektura "Medalionów" Zofii Nałkowskiej, kiedy miałem z dziesięć czy jedenaście lat. Od tamtej pory przeczytałem spokojnie ponad setkę różnych książek na temat obozów zagłady, z całego świata, przeważnie wspomnień, ale nie tylko. I świetnie rozumiem Leviego w chwili, gdy pisze o tym, że nie rozumie Niemców. Ja sam, juz przed dekadą, postawiłem sobie to samo pytanie. I im więcej czytam, tym mniej wiem, poznaję bowiem nowe relacje, odkrywam nowe sytuacje, które niejednokrotnie wywracają na nice to wszystko, co wiedziałem dotąd. Książka naprawdę jest wstrząsająca, choć nie ma w ni...